
XCV
28.02.2011Wracałem rowerem przez przystanek autobusowy przed przejazdem kolejowym przy kampusie UAM Morasko. Byłem pijany przez co mocno się zataczałem i nie mogłem skupić wzroku.
Poszedłem z rowerem pod wiatę przystanku, żeby sprawdzić kiedy odjeżdża następny autobus, ale pod daszkiem stały trzy rowery utrudniające dostęp do rozkładu jazdy. Była godzina pięćdziesiąta trzecia.
W stronę przystanku szła gruba bezdomna kobieta, na którą się zatoczyłem. Okazało sie, że to jednak był mężczyzna pijany tak jak ja. Nakrzyczał na mnie, że nie mam szacunku dla starszych.
**********
Razem z Rafałem w różowym sweterku i gejem w czarnej spódniczce staliśmy pod Beverly Hills na Wichrowych Wzgórzach. Gej miał na plecach plecak odrzutowy albo kanister z benzyną do shishkebaba. Za nami rosły ciernie.
Ulicą biegnącą wzdłuż osiedla szła antytechnologiczna manifestacja feministek. Kiedy zobaczyły pleccak geja zaatakowały nas, ale stwierdziły, słysząc moje krzyki, że jeden z nich jest homoseksualista, a drugi ma różowy sweter, że nie jesteśmy żadnym zagrożeniem.
Później znaleźli nas jacyś mężczyźni w czerni i zabrali nas do opuszczonej ruiny. Dołączyły do nas trzy feministki. Eskortował nas facet z okularami w kształcie młotka. Pojedynkowałem się z nim na spojrzenia.
W ruinach czekali na nas – szef tych facetów, drugi facet w młoto-kształtnych okularach i wielki grubas z krótką brodą. Spytałem się feministki stojącej między mną a mężczyzną, który nas eskortował, który z tych facetów najbardziej jej się podoba. Powiedziała, że Pan Młotek. Wskazałem na tego, z którym pojedynkowałem się na spojrzenia, i powiedziałem, że to ten jest Panem Młotkiem, a nie ten o którym ona myślała.
Kontynuując walkę na spojrzenia, udawałem, że nic więcej nie widzę i wpadłem na grubasa. Ten się wkurzył, więc przed nim uciekłem, ale kiedy byłem przy wyjściu z ruin, odwróciłem się i dmuchnąłem mu usypiającą lotką w kark. Upadł u nóg swojego szefa. Kiedy wróciłem do pokoju, dmuchnąłem jeszcze jedną lotką w niego na wszelki wypadek.